Zgadzam się

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Więcej szczegółów w naszej polityce prywatności

Pomóż psim terapeutom przetrwać epidemię!

Kochani! Szpitala Dziecięcy św. Ludwika w Krakowie i Radziszowie słynie z nowatorskich terapii niestandardowych. Jedną z nich jest dogoterapia, tak uwielbiana przez małych pacjentów. Zajęcia z czworonożnymi przyjaciółmi nie tylko wspierają konwencjonalne leczenie, ale są dla dzieci jedną z niewielu chwil, kiedy mogą zapomnieć o szpitalnej rzeczywistości.

Pandemia koronawirusa dotknęła każdego z nas, w większy, bądź mniejszy sposób. Z powodów epidemiologicznych musieliśmy ograniczyć działalność naszego szpitala. Ucierpiały też pieski, które z nami współpracują. Pomóżmy im przetrwać ten trudny czas. O pomoc apeluje nasza dogoterapeutka - Laura, która na co dzień w swoim domu opiekuje się czworonożnymi terapeutami.  Potrzebne są środki finansowe m.in. na zapewnienie opieki weterynaryjnej i zakup karmy.

Gorąco zachęcamy do wsparcia!

Dane do wpłaty:

Laura Gallas-Diener

numer konta:
26 1140 2004 0000 3402 7556 6126

 

Nie jest łatwo prosić, ale czasami sytuacja do tego zmusza. Nasze stado zaczęło się powiększać o psy adoptowane. W tej chwili mamy 12 psów. Część z nich to psi arystokraci, pracujący dogoterapeuci, zarabiający na całe stado, część to psy wymagające ciągłego wsparcia i opieki weterynaryjnej

Najstarsza seniorka-emerytka ponad 10 letnia labradorka Winni. Królowa od której wszystko się zaczęło. W tej chwili wymaga cały czas wsparcia weterynaryjnego (zapadająca się tchawica..), Coola ośmioletnia labradorka (po usunięciu nerki, wodonercze, też na karmie specjalistycznej) tajfun energii i mistrz poleceń, czynna zawodowo ;). Bruno czekoladowy labrador, zwany "Profesorem dogoterapii" pies o legendarnym opanowaniu i posłuszeństwie. Kazik... kto nie zna Kazimierza Wielkiego, Owczarek Staroangielski. Ilość futra wprost proporcjonalna do miłości jaką obdarza cały świat. No i nowe pokolenie: Abu, Sparta i Dako-labradory.

Na uwagę zasługuje Dako, we wczesnym dzieciństwie przeszedł zapalenie stawu kolanowego, dostaliśmy go z hodowli chodzącego na trzech łapach. Rokowania co do czwartej, chorej łapy były ostrożne. Robiliśmy wszystko co było możliwe (farmakologia, zabiegi, rehabilitacja). W tej chwili sprawność wróciła, a Dako na zajęciach z dogoterapii jest przykładem dla dzieci rehabilitacyjnych, że warto walczyć o swoją sprawność. Zuza - 2 lata... rasa....jedyny i nie powtarzalny pies terapeutyczny. W małym ciele wielkie serce i delikatność. Gdzie labrador nie da rady poprawić nastroju pójdzie Zuza i sobie poradzi... No i jeszcze nasze owczarki niemieckie oba adopcyjne: Bart, 2-letni pies, który prawdopodobnie został potrącony przez pociąg. Usunięta śledziona, ześrubowana miednica, połamane łapy, uderzona głowa.... Taki stres nie mógł być dla organizmu obojętny. Od wielu miesięcy walczy z zapaleniem jelit. Vito, to drugi owczarek, też uratowany. Największa łagodność na czterech łapach. I na końcu pojawiała się jeszcze Elza, owczarek - pies odrzucony przez wszystkich ze względu na wady genetyczne, gdzie 7 palców u łapy jest najmniejszym problemem. Ostatni to Szaman adopcyjny miks, bojący się własnego cienia. 

Całe nasze stado dzielnie radziło sobie do 12 marca. Od tego dnia tak jak dla wielu osób wszystko uległo zawieszeniu. Wszystko poza kosztami. Szczególnie koszty karm weterynaryjnych i opieki weterynaryjnej przerastają nasze możliwości. Z jednej strony lęk, co by się stało z psami gdybyśmy zachorowali, z drugiej - lęk co będzie dalej ...

 Laura